Rynek pracy w Polsce: Dwóch Polaków, jeden rynek – dlaczego działa tak źle?

Rynek Pracy w Polsce: Złożona Rzeczywistość i Przyszłe Wyzwania

Sytuacja na polskim rynku pracy jest obecnie niejednoznaczna. Z jednej strony obserwujemy wzrost bezrobocia, z drugiej rekordowo wysokie wskaźniki zatrudnienia. Ta rozbieżność wynika z szeregu czynników, w tym ze zmian w metodologii zbierania danych oraz z fundamentalnych procesów demograficznych i pokoleniowych. Prof. Joanna Tyrowicz, ekonomistka i członkini Rady Polityki Pieniężnej, podkreśla, że rzeczywiste wyzwania dla firm i pracowników leżą głębiej niż sugerują chwilowe fluktuacje statystyczne.

Rynek pracy w Polsce: Dwóch Polaków, jeden rynek – dlaczego działa tak źle? 7 Rynek pracy w Polsce: Dwóch Polaków, jeden rynek – dlaczego działa tak źle? 8 Rynek pracy w Polsce: Dwóch Polaków, jeden rynek – dlaczego działa tak źle? 9

XVIII Europejski Kongres Gospodarczy • Polecamy ścieżkę innowacje, rynek pracy, edukacja

22-24 kwietnia 2026 • Katowice • Międzynarodowe Centrum Kongresowe & Spodek

Zarejestruj się

  • Sytuacja na rynku pracy dawno nie była tak niejednoznaczna. W tym samym momencie słyszymy, że kolejny miesiąc z rzędu rośnie bezrobocie i jednocześnie wskaźnik zatrudnienia jest rekordowo wysoki.
  • Jaka jest prawda? O to zapytaliśmy członkinię Rady Polityki Pieniężnej, prof. Joannę Tyrowicz, która od lat związana jest z Wydziałem Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego i ośrodkiem badawczym GRAPE.
  • – Statystyczny Kowalski generalnie boi się o swoje miejsce pracy i ma w tym sporo intuicji – komentuje rozmówczyni PulsHR.
  • Wskazuje też na wyzwania, jakie rynek pracy czekają. Jednym jest nieubłagana demografia. Drugim to, że pokolenie „kołki w zęby i tempo 400” przestaje dyktować warunki na rynku pracy.
  • O aktualnej sytuacji na rynku pracy będziemy rozmawiali podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, który odbędzie się 22-24 kwietnia 2026 r. w Katowicach. Rejestracja na wydarzenie trwa.

Dwa Światy na Polskim Rynku Pracy. Jaka Jest Prawda?

W jednym z niedawnych wywiadów powiedziała pani tak: „Nasz rynek pracy jeszcze nigdy nie był w takiej sytuacji, jak jest teraz”. W takiej, czyli jakiej? Z jednej strony słyszymy, że bezrobocie rośnie. Z drugiej, że na polskim rynku pracy jeszcze nigdy nie było tak dobrze, zatrudnienie mamy rekordowe. Jakbyśmy żyli w dwóch różnych Polskach.

Prof. Joanna Tyrowicz, ekonomistka, członkini Rady Polityki Pieniężnej: – I jedno, i drugie jest nadmiernym uproszczeniem. Dane, do których się odnosimy, pochodzą z systemu statystyki publicznej. Każde są zbierane w inny sposób, odpowiadają na nieco inne pytanie. Metodologia albo warunki prawne się zmieniają – trzeba być wyczulonym na te zmiany, żeby się nie nabierać.

Na przykład odwołuje się pani do danych o zatrudnieniu na podstawie danych ankietowych zbieranych przez Główny Urząd Statystyczny. Metodyka tego badania zmieniła się w 2020 roku. Nie ma szczególnego znaczenia, która metoda była lepsza – stara czy nowa. Ale sama zmiana metody przełożyła się na to, że wskaźnik aktywności zawodowej wzrósł niemal błyskawicznie o prawie dwa punkty procentowe, i to w środku pandemii. Wiadomo, że jest to niemożliwe, a wynik jest efektem zmiany pomiaru, nie realnych procesów, jakie zachodzą na rynku pracy.

To czy mamy w tej chwili historycznie najwięcej osób pracujących?

– Mamy ich dużo.

Rynek pracy w Polsce: Dwóch Polaków, jeden rynek – dlaczego działa tak źle? 10

Czyli ile?

– Według danych z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych jakąś formę pracy, czyli zatrudnienie etatowe, umowę cywilnoprawną lub działalność gospodarczą, prowadzi w Polsce około 17 milionów osób.

Co o sytuacji na rynku pracy mówi nam taka liczba pracujących?

– Żaden urząd na dzisiaj nie udostępnia danych historycznych z tego samego źródła, żeby ocenić minima, maksima, średnie i tak dalej. Z powodu braku historii – niestety – ta liczba mówi nam niewiele.

Nowe Zasady Rejestracji Osób Bezrobotnych Spowodowały, że Więcej Osób Jest na Radarze Urzędów Pracy

W przypadku bezrobocia mamy historię. Jak z nim jest? Z danych GUS wynika, że kolejny miesiąc z rzędu – od maja 2025 – wskaźnik rośnie.

– Niekoniecznie. Wskaźnik rośnie, ale nie dlatego, że zwiększa się grupa osób od niedawna bezrobotnych, czyli takich, którzy właśnie stracili pracę. Od 1 czerwca 2025 r. obowiązuje nowe prawo, w miejsce ustawy o promocji zatrudnienia, które wprowadziło nowe przepisy dotyczące rejestracji osób bezrobotnych.

Obecnie proces ten jest łatwiejszy i bardziej dostępny. Odbywa się według miejsca faktycznego zamieszkania, a nie zameldowania. Również utrzymanie statusu osoby bezrobotnej stało się mniej uciążliwe – wymaga kontaktu z urzędem pracy co najmniej raz na 90 dni, a nie raz na 30 dni.

Rynek pracy w Polsce: Dwóch Polaków, jeden rynek – dlaczego działa tak źle? 11

Co więcej, spełniając odpowiednie wytyczne, status ten można utrzymać do 3 lat. A po jego utracie ponowna rejestracja jest możliwa po upływie 90 dni. We wcześniejszych regulacjach ta obowiązkowa przerwa trwała nawet 270 dni. Czyli wcześniej można było „wypaść” z rejestru po miesiącu i wrócić do niego w pełni po 270 dniach. Obecnie „wypada” się później, a jak się „wypadnie”, to wcześniej można wrócić.

To wszystko spowodowało, że przy niezmienionej sytuacji na rynku pracy nowe zasady prowadzą do wzrostu liczby osób, które system widzi jako zarejestrowane. Sytuacja się nie zmieniła – inaczej ją mierzymy.

To wzrost tylko na papierze?

– Nie można tak powiedzieć, bo to są prawdziwi ludzie ze swoimi historiami. System wcześniej był dla nich trudniejszy, a teraz łatwiej jest im wejść na radar, który widzą urzędy pracy, a za nimi media i politycy. Ludzie, którzy teraz znaleźli się na listach w PUP wcześniej również szukali bezskutecznie pracy.

Na poziomie statystyki jesteśmy w okresie przejściowym. Musimy poczekać aż dynamika procesów z nowej ustawy się ustabilizuje, dopiero wtedy dowiemy się cokolwiek o rynku pracy. Na razie widzimy efekty zmiany prawa.

Natomiast powinniśmy głośno mówić o dwóch innych problemach, które nas dotyczą. Pierwszym jest demografia, jasno wskazująca, że nie będzie w Polsce ani zasadniczego wzrostu bezrobocia, ani zatrudnienia. Może będą wahania cykliczne czy sezonowe, ale przyjdzie taki moment, że będziemy mówić tylko o tym, czy zatrudnienie spada wolniej, czy szybciej.

Drugim fundamentalnym problemem jest to, że pokolenie „kołki w zęby i tempo 400” przestaje dyktować warunki na rynku pracy. Choć jego przedstawiciele cały czas są menedżerami czy decydentami, to po pierwsze w kolejnych latach będzie ich coraz mniej, a po drugie będą zarządzać coraz większą grupą osób, która ma zupełnie inne priorytety zawodowe, niż oni. Dla pracowników z młodszych grup wieku awans, rozwój kariery czy pensja pełnią inną rolę. A inną rolę pełni poczucie bezpieczeństwa i równowagi.

Rząd ma cały wachlarz pomysłów, które mają zachęcić emerytów do pozostania na rynku pracy.

– Bez względu na liczbę tych pomysłów, nawet gdyby były skuteczne – zawsze dojdziemy do momentu, w którym dłużej już nie zostaną w aktywności zawodowej. A pracowników z młodszych grup wieku będzie po prostu mniej.

Spadek liczby osób w wieku aktywności zawodowej zbliża się do kilkudziesięciu tysięcy osób rocznie. Od sierpnia 2023 r. do sierpnia 2025 r. liczba osób pracujących w naszej gospodarce spadła o 63 330 osób. Głównym powodem spadku nie są zwolnienia, a właśnie demografia. Liczba osób pracujących w wieku 18-44 lata spadła o 323 tys. Dłuższą aktywność zawodową można zapewniać różnymi instrumentami, ale liczba osób pracujących powyżej 60/65 lat wzrosła przez dwa lata o 45 tys. osób, podczas gdy roczniki 1999-2008 są mniej liczne od roczników 1997-2006 o ponad 56 tys. osób.

Jak ta sytuacja odbije się na rynku?

– Mierząc się z permanentnym i narastającym brakiem pracowników prędzej czy później firmy dojdą do momentu, w którym uznają, że trzeba zacząć podbierać pracowników konkurencji. W niektórych branżach to już się dzieje. Ale to też będzie miało swoją granicę; w końcu budżety nie są z gumy. No i pamiętajmy, że z demografią mierzyć się będzie także konkurencja. Demografia nie jest problemem jednej czy drugiej firmy, a gospodarki.

Rynek pracy w Polsce: Dwóch Polaków, jeden rynek – dlaczego działa tak źle? 12

Wówczas nie pozostanie nic innego, jak zmniejszenie popytu na pracę albo zmniejszenie skali działalności. Proszę zobaczyć, że w Polsce już są gminy czy powiaty, które się wyludniają.

A automatyzacja? Wielu upatruje w niej ratunku dla spadającej liczby pracowników?

– Zmiany technologiczne na pewno po części są rozwiązaniem, ale nie jest powiedziane, że będą doskonale zsynchronizowane z demografią. Dotychczasowe doświadczenia też nie wskazują, by miały w pełni rozwiązać problem.

Coraz Mniej Ofert Pracy, Coraz Więcej Zgłoszeń Zamiaru Przeprowadzenia Zwolnień Grupowych

Czy potwierdzeniem tego, co pani mówi o zmniejszeniu skali działalności, jest fakt, iż firmy publikują coraz mniej ofert pracy?

– Zmiana ustawy, o której już mówiłyśmy, dotyczy nie tylko rejestracji osób bezrobotnych, ale też sposobu zgłaszania ofert pracy. Od wejścia w życie nowelizacji głównym sposobem zgłaszania ofert pracy są e-Doręczenia. To spowodowało, że wielu pracodawców nie zgłasza ofert pracy do PUP.

Szczerze, to jestem zdziwiona, że jakiekolwiek oferty trafiają do rejestru. Dopóki z różnych powodów e-Doręczenia nie staną się popularne i wygodne dla wszystkich, przeciętna firma „zgłosi” do urzędu wyłącznie wakat na jakąś formę zatrudnienia interwencyjnego, czyli prawie nic.

Mówimy o urzędach, ale comiesięczne dane Grant Thornton i Element też wskazują na spadek liczby publikowanych w internecie ofert pracy.

– Kiedy ostatni raz sprawdzano, ile ofert pracy jest dostępnych na portalach internetowych, to ogłoszenia te stanowiły około 5 proc., więc nie jest to pełna skala rynku pracy. Nie polemizuję z tezą, że w omawianych przez Grant Thornton segmentach popyt na pracę jest słabszy – ale te źródła niewiele nam mówią o całości rynku.

Niezmiennie zdecydowana większość osób szuka pracy poprzez znajomych i ogłoszenia zamieszczane w serwisach lokalnych.

Rośnie też liczba zwolnień grupowych. To też nie jest dobry prognostyk dla rynku pracy?

– A skąd wiemy, ile tych zwolnień dokładnie jest?

Zgłasza się je w urzędach pracy.

– Zgłasza się zamiar przeprowadzenia zwolnień grupowych. Z danych historycznych wiemy, że deklaracje bardzo często się nie spełniają. Co na tej podstawie można wnioskować? Ponadto, w czasie gdy jedne firmy zwalniają grupowo, inne firmy zatrudniają, nierzadko większą liczbę pracowników. W okrzykniętym katastroficznym dla IT roku 2024 zatrudnienie w tej sekcji gospodarki wzrosło.

Jak więc jest z tym statystycznym Kowalskim? Powinien bać się o pracę czy może spać spokojnie?

– Generalnie się boi i ma w tym sporo intuicji. Jednak nie dlatego, że rośnie bezrobocie i liczba zwolnień grupowych, a ogłoszeń o pracę jest coraz mniej.

Sytuacja na rynku pracy nie jest dziś gorsza niż rok temu o tej porze. Ale jest permanentnie trudna, bo mamy ekstremalnie dysfunkcyjny rynek pracy. Pracy szuka się długo – z danych BAEL wynika, iż przeciętny czas poszukiwania pracy wynosi obecnie 8,6 miesiąca. W przypadku niektórych grup jest to aż ponad 10 miesięcy.

Dlatego wizja utraty pracy powinna nas martwić, bo potem z tym problemem człowiek zostaje na długo i raczej zupełnie sam. Ani publiczne, ani prywatne instytucje nie wspierają w tym procesie skutecznie. Jeśli jeszcze brakuje środków do życia, sytuacja staje się niepokojąca. Długi czas szukania zatrudnienia na dysfunkcyjnym rynku pracy to jest nasz największy problem.

Co ten proces tak wydłuża?

– Jak mawiają starsi ode mnie, rynek pracy to jedyny przypadek, że herbata robi się słodsza od mieszania. Potrzebne jest sprawne i powszechnie dostępne pośrednictwo pracy. Ono poprawia sytuację osób poszukujących i pracodawców, niezależnie od liczby ofert pracy.

Chciałam wrócić do wątku walki o pracowników poprzez oferowanie im wyższych pensji. Dane GUS wskazywałyby, że sytuacja chyba nie jest najgorsza, bo od miesięcy wzrost płac hamuje.

– Wiem, że brzmię, jak zdarta płyta, ale do maja każdego roku nie da się niczego powiedzieć o wzroście wynagrodzeń. GUS otrzymuje dane o płacach i zatrudnieniu co miesiąc od losowej próby, a ta próba się zmienia co roku w styczniu. Jeśli wylosują się podobne firmy, jest ok – ale jeśli nie, to porównujemy gruszki z jabłkami. Dopiero kilka obserwacji miesiąc do miesiąca coś może powiedzieć o trendach.

Drugi problem – GUS musi te płace formalnie „obwieścić”, co wynika z różnych ustaw. Tymczasem firmy sprawozdają do GUS wyłącznie szacunki, które do trzech miesięcy wstecz mogą korygować. Kłopot w tym, iż GUS nie może ich skorygować, bo z mocy ustawy musi dane „obwieścić”.

Jak pani zdaniem na całą kwestię wynagrodzeń wpłynie dyrektywa o jawności płac? W teorii w połowie 2026 roku w Polsce ma zacząć obowiązywać. Pojawiają się dwie różne opinie na temat konsekwencji tych zmian. Jedni mówią, że przepisy wpłyną na jeszcze mocniejsze wyhamowanie podwyżek, drudzy, iż podwyżki dopiero ruszą z kopyta. Bo kiedy pracownicy z zarobkami poniżej średniej dowiedzą się, ile firma płaci innym za tę samą pracę, natychmiast będą chcieli wyrównania.

– W przypadku firm, które mają struktury wynagrodzeń mocno niezgodne ze standardem rynkowym, na pewno będzie to wyzwaniem. Ale nie sądzę, żeby skala tego zjawiska miała jakiś duży wpływ na sam rynek pracy.

Pamiętajmy też, że fundamentalnymi zjawiskami, jakie wpływają na rynek pracy, są demografia i zmiana pokoleniowa, a nie unijne przepisy. To one będą grały pierwsze skrzypce.

Proszę mieć też świadomość, że demografia to nie jest byle jakie wyzwanie. Jeszcze nikt nigdy nie żył w świecie, jaki nas czeka za kilka lat, nie znamy rzeczywistości kurczących się i starzejących populacji. Nasze konsensusy społeczne mogą się poprzesuwać w zupełnie niespodziewanych kierunkach. To będzie zupełnie inny świat i czeka na nas tuż za rogiem.

Wyniki Biznes Fakty:

  • Dla pracodawców: Zrozumienie wpływu demografii i zmian pokoleniowych jest kluczowe dla długoterminowego planowania zasobów ludzkich. Tradycyjne strategie rekrutacyjne i zarządzania mogą wymagać modyfikacji w obliczu kurczącej się populacji w wieku produkcyjnym.
  • Dla pracowników: Znajomość rzeczywistych trendów na rynku pracy, niezależnie od danych statystycznych, jest ważna. Długi czas poszukiwania pracy na obecnym rynku podkreśla potrzebę budowania odporności zawodowej i aktywnego networkingu.

Oryginał artykułu : www.pulshr.pl

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *