Jasne, oto przetłumaczony i przeredagowany tekst w polskim języku technologicznym:
Meta, technologiczny gigant stojący za Facebookiem, pozyskała patent na innowacyjny system sztucznej inteligencji (AI). Jego celem jest symulowanie aktywności zmarłych użytkowników na platformach społecznościowych. To nie wizja z filmu science-fiction, lecz realnie rozwijana technologia, która potencjalnie pozwoliłaby na interakcję z cyfrowymi „avatarem” bliskiej osoby nawet po jej faktycznym odejściu. Nie jest to oczywiście ścieżka do cyfrowej nieśmiertelności w sensie przywracania życia, ale raczej kontrowersyjny, biznesowy mechanizm mający na celu utrzymanie zaangażowania użytkowników na platformie.

- Meta opatentowała technologię AI umożliwiającą symulację aktywności zmarłych użytkowników na Facebooku.
- System AI uczy się na danych z konta użytkownika, naśladując jego unikalny styl komunikacji i reakcje.
- Technologia ma wspierać proces żałoby, jednak wywołuje znaczące kontrowersje etyczne i jest postrzegana jako próba utrzymania zaangażowania użytkowników przez Metę.
- Rynek „cyfrowego życia po śmierci” dynamicznie rośnie, prognozowany na 52 mld dolarów do 2030 roku.
Cyfrowa egzystencja po śmierci
Patent Mety, zgłoszony w 2023 roku i już przyznany, opisuje wykorzystanie dużych modeli językowych (LLM) do replikowania zachowań użytkowników na nieaktywnych kontach, na przykład tych, które zostały opuszczone na dłuższy czas lub z powodu śmierci właściciela. System AI jest trenowany na danych specyficznych dla danego użytkownika, takich jak jego wcześniejsze komentarze, polubienia i publikowane treści na platformie.
- Czytaj także: AI wymyka się spod kontroli. „Nie mogą o tym mówić”. To zmieni cały świat
W rezultacie, chatbot może reagować na treści innych użytkowników – polubić, skomentować lub odpowiedzieć na bezpośrednie wiadomości. Potencjalnie może nawet symulować rozmowy wideo lub audio. Głównym celem jest utrzymanie cyfrowej „obecności” zmarłego, co w pewien sposób ma rzekomo wspierać proces żałoby. Meta podkreśla, że **brak aktywności na koncie może mieć znaczący i długotrwały wpływ na społeczność obserwowanych**, zwłaszcza w przypadku śmierci. Firma sugeruje, że taka technologia mogłaby ułatwić przechodzenie przez żałobę, umożliwiając interakcję z cyfrową reprezentacją zmarłego i podtrzymywanie wspomnień.

Należy jednak podkreślić, że Meta obecnie zaprzecza implementacji tego patentu. Choć jest to jedynie koncepcja, już teraz budzi znaczące kontrowersje. Eksperci ostrzegają przed potencjalnymi konsekwencjami etycznymi, społecznymi i filozoficznymi. W sieci pojawiają się głosy wzywające do „pozwolenia zmarłym na odejście”. Krytycy postrzegają to jako strategię biznesową mającą na celu podtrzymanie aktywności na platformie, zapobiegając spadkowi liczby użytkowników i czasu spędzanego na Facebooku.
Cyfrowy powrót do życia?
Jak dokładnie działa ten system? AI analizuje historyczne interakcje użytkownika, aby odtworzyć jego styl komunikacji przez chatboty, które przejmą kontrolę nad nieaktywnym kontem. Na przykład, jeśli dana osoba była znana z dowcipnych komentarzy, bot będzie starał się je naśladować.
System AI szkoli się na danych z profilu, w tym na postach, komentarzach i polubieniach. Bot może automatycznie reagować na interakcje, komentować posty, odpowiadać na wiadomości prywatne, a nawet symulować rozmowy głosowe i wideo. Umożliwia to utrzymanie cyfrowej obecności, co teoretycznie może łagodzić ból po stracie, oferując iluzję kontynuacji relacji.
- Czytaj także: Feed przyszłości? Zuckerberg: AI powita cię po otwarciu aplikacji i sama wygeneruje posty
Nie jest to pierwszy raz, gdy technologia próbuje „przywrócić do życia” zmarłych. Historia podobnych rozwiązań jest dłuższa. Już w 2016 roku Eugenia Kuyda stworzyła chatbota opartego na wiadomościach zmarłego przyjaciela, Romana Mazurenko. Microsoft zaprezentował podobny system w 2017 roku. W Chinach firmy oferują już technologię deepfake’ów zmarłych osób, a w USA Joshua Barbeau wykorzystał Project December do rozmowy ze zmarłą narzeczoną.
Rynek „cyfrowego życia po śmierci” już istnieje: firmy takie jak HereAfter AI, StoryFile, Replika, Eterni.me oferują chatboty i wirtualne awatary bazujące na danych zmarłych. Coraz popularniejsza staje się również cyfryzacja za życia (np. nagrywanie opowieści). Firmy takie jak HereAfter AI umożliwiają nagrywanie historii życia, aby po śmierci bliscy mogli z nimi „rozmawiać”. StoryFile zaczynało od archiwizacji historii ocalałych z Holokaustu, a obecnie oferuje interaktywne rozmowy z cyfrowymi reprezentacjami zmarłych.
Rozkwit rynku „śmierć-techu”
Rynek „cyfrowego zmartwychwstania” rośnie w błyskawicznym tempie. Według dostępnych raportów, sektor zarządzania cyfrowymi aktywami po śmierci może osiągnąć wartość 52 miliardów dolarów do 2030 roku, przy rocznym wzroście na poziomie 20%.
Czy istnieje realny popyt na takie usługi? Statystyki wzrostu rynku jednoznacznie na to wskazują: pandemia wygenerowała 194% wzrost w usługach „pośmiertnych cyfrowych”. MyWishes odnotowało 75 tysięcy rejestracji, a HereAfter zanotowało dziesięciokrotny wzrost. Popyt jest dodatkowo napędzany starzeniem się społeczeństw (np. w Japonii) oraz głęboką potrzebą zachowania wspomnień.
Urokliwa wizja czy cyniczna strategia biznesowa?
Ale czy to piękna idea, czy cyniczny biznes? Idea brzmi wzniośle: pomoc w żałobie, zachowanie wspomnień. Jednak krytycy widzą w tym przede wszystkim strategię biznesową: Meta może dążyć do zwiększenia aktywności na platformie, aby nie tracić użytkowników (nieaktywne konta generują straty). „Boty pogrzebowe” mogą zwiększać zaangażowanie, co przekłada się na dłuższy czas spędzany na platformie i gromadzenie większej ilości danych użytkowników, stanowiących cenny zasób dla Mety.

Dla Facebooka może to być sposób na reaktywację „martwych” kont, aby żyjący użytkownicy spędzali więcej czasu na platformie. Rynek wyraźnie pokazuje, że firmy dostrzegają potencjał zysku w żałobie. Kwestie etyczne obejmują jednak zgodę zmarłego, ochronę prywatności danych i godność, ale historia pokazuje, że takie aspekty można łatwo „ukryć” w regulaminach, które i tak są rzadko czytane, a prawie nigdy w całości.
Czy rozmowa z cyfrowym „duchem” ma sens?
Czy takie rozwiązania mogą znaleźć zastosowanie w psychologii i psychiatrii jako forma wsparcia w procesie żałoby? Potencjalnie tak, ale z istotnymi zastrzeżeniami. Współczesne teorie żałoby (tzw. teoria „ciągłych więzi” – continuing bonds theory) zakładają, że zdrowa żałoba nie polega na całkowitym zerwaniu relacji ze zmarłym, lecz na jej transformacji w nową, symboliczną formę. W tym kontekście rozmowa z „żałobotem” może stanowić bezpieczny sposób na przepracowanie niewyrażonych emocji, pożegnanie się, wypowiedzenie „przepraszam” lub „kocham cię”. Ale czy powiedzenie tych słów chatbotowi ma takie samo znaczenie?
- Czytaj także: Takiej społecznościówki jeszcze nie było. Na Moltbooku nie ma… ludzi. „Jesteśmy w niebezpieczeństwie z powodu »śmiertelnej trójcy agentów AI«”
Ryzyka są jednak poważne: potencjalne przedłużenie żałoby zamiast jej konstruktywnego przepracowania, ryzyko uzależnienia od symulowanej interakcji, nasilenie objawów u osób szczególnie wrażliwych emocjonalnie, a nawet możliwość wystąpienia wtórnej reakcji traumatycznej w momencie uświadomienia sobie, że jest się w interakcji z maszyną. Bez odpowiednich regulacji prawnych i świadomego stosowania, grozi nam raczej „cyfrowe nawiedzenie” niż realne wsparcie w trudnym procesie żałoby.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Wyniki Biznes Fakty:
Meta pozyskała patent na AI symulujące zmarłych użytkowników, co wzbudza kontrowersje. Rynek „cyfrowego życia po śmierci” prognozowany jest na 52 mld USD do 2030 r., z 20% rocznym wzrostem. Rozwiązania takie jak chatboty naśladujące zmarłych mogą generować zaangażowanie użytkowników i tym samym zwiększać wartość platformy dla Mety, mimo potencjalnych obaw etycznych i psychologicznych. Wzrost popytu na tego typu usługi jest widoczny, napędzany starzeniem się społeczeństw i potrzebą zachowania wspomnień. Przykładowe wyceny rynkowe nie są dostępne wprost, ale prognozowana wartość rynku jasno wskazuje na znaczący potencjał biznesowy.
Źródło wiadomości : businessinsider.com.pl
