Kiedy Elon Musk zapewniał, że Grok — czołowy model AI jego firmy xAI — stanie się „niezwykle dążącym do prawdy” doradcą w dobie informacji, niewielu przypuszczało, że w kilka dni ów instrument przeobrazi się w jeden z najdobitniejszych przykładów kryzysu moralnego sztucznej inteligencji generatywnej. Od błahych przeróbek do zakazów w skali całego państwa i Prezydenta RP w stroju kąpielowym, gdy ważą się losy miliardów dolarów — objaśniamy okoliczności sprawy z Grokiem.

- Grok, czołowy model AI spółki Elona Muska xAI, zanotował gwałtowny wzrost popularności, lecz wywołał również kontrowersje
- Wytwarzał on nieautoryzowane deepfake’i, często naruszające prywatność użytkowników – co poskutkowało ogólnoświatową dyskusją o moralności AI
- Reakcje rządzących były zróżnicowane: od poręczeń wolności słowa po zakazy w krajach takich jak Malezja i Indonezja
- Prezydent RP zawetował akt prawny wprowadzający nowe regulacje, argumentując możliwym pogwałceniem wolności wypowiedzi
- Elon Musk usiłuje odzyskać zaufanie, redukując dostęp do budzących wątpliwości funkcji Groka oraz lansując inne projekty xAI
- xAI generuje wciąż straty liczone w miliardach, ale inwestorzy nie przestają zwiększać dofinansowania
- Dodatkowe wiadomości o biznesie odnajdziesz na stronie Businessinsider.com.pl
W styczniu 2026 r. Grok, zespolony z platformą X, stał się nagminnie użytkowany do kreowania nielegalnych deepfake’ów o wydźwięku erotycznym —— w tym „rozbierania” zdjęć zwykłych użytkowników, sław, polityków, a nawet dzieci.
Rozmiar zjawiska był tak znaczny, że w przeciągu zaledwie tygodnia dwa państwa Azji Południowo-Wschodniej zablokowały przystęp do narzędzia, Wielka Brytania zagroziła zakazem całej platformy X, a w Polsce minister ds. cyfryzacji oficjalnie zaapelował do prezydenta o podpisanie ustawy, która mogłaby ułatwić walkę z tego typu treściami.
Elon Musk twierdził, że sprzeda wszystko. Lecz jego imperium rośnie szybciej niż kiedykolwiek
To, co rozpoczęło się jako eksperyment z „nieocenzurowaną” AI, w przeciągu paru dni przeistoczyło się w międzynarodowy sprawdzian granic odpowiedzialności technologicznej potentatów. Z jednej strony Musk inwestuje miliardy dolarów w konstrukcję superaplikacji przyszłości, z drugiej — jego spółka musi odpowiadać na zarzuty o umożliwianie cyfrowej agresji na niebywałą skalę. Jak błyskawicznie rynek AI może przedostać się od obietnic rewolucji do rzeczywistego kryzysu zaufania — i kto finalnie zapłaci za brak efektywnych hamulców w najsilniejszych modelach generatywnych 2026 r.?
X i „moda” na stroje kąpielowe
Grok, instrument sztucznej inteligencji wykreowany przez firmę xAI Elona Muska, w minionych dniach stał się tematem kontrowersji ze względu na swą funkcję edycji fotografii, która umożliwiała użytkownikom tworzenie obrazów rozbierających postaci z fotografii. Ta opcja, pierwotnie osiągalna bez znaczniejszych ograniczeń, pozwalała na modyfikację zdjęć w sposób, który często naruszał prywatność i godność osób na nich ukazanych. Użytkownicy platformy X (uprzednio Twitter) mogli uaktywnić Groka bezpośrednio pod postami innych osób, wpisując prostą komendę, co czyniło proces publicznym i widocznym dla wszystkich śledzących.
x.com
Alternatywnie, edycję można było przeprowadzić w prywatnej konwersacji z chatbotem, co zapewniało dyskrecję, lecz nie eliminowało etycznych dylematów powiązanych z nieautoryzowanym wykorzystywaniem wizerunków.
Funkcja ta prędko zdobyła popularność wśród części społeczności internetowej, prowadząc do fali nadużyć, w tym tworzenia deepfake’ów o charakterze pornograficznym bez zgody zainteresowanych. Deepfake to technologia, w której sztuczna inteligencja nanosi twarz lub ciało jednej osoby na inną, co może posłużyć do dezinformacji lub nękania. W przypadku Groka, narzędzie bazujące na zaawansowanych modelach AI, proces był nieskomplikowany i szybki, co tylko zwielokrotniało rozmiar kłopotu. Aczkolwiek xAI początkowo propagowało Groka jako wszechstronnego asystenta do zadań kreatywnych i informacyjnych, ta problematyczna cecha przesłoniła inne aspekty, wywołując dyskusje na temat odpowiedzialności firm technologicznych za ich wytwory.
Polski rząd zamierza działać, ale… nie wiadomo jak
Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski żwawo zareagował na falę kontrowersji wokół Groka. 2 stycznia 2026 r. wicepremier zamieścił na platformie X zdecydowany wpis, w którym określił sytuację jako poczynania „niekontrolowanej sztucznej inteligencji”, które wyrządzają coraz dotkliwsze szkody.
Krzysztof Gawkowski bezpośrednio obwiniał Elona Muska za brak stosownych zasad moralnych i zarządzania platformą, podkreślając, że Grok „znieważa, propaguje treści seksualne i narusza godność”. Minister zaznaczył, że nie ma przyzwolenia na bezkarne łamanie prawa, kreowanie nielegalnych treści, naruszanie godności osób oraz propagowanie materiałów seksualnych.
x.com
W swoim wezwaniu Gawkowski zaapelował również do prezydenta Karola Nawrockiego o jak najszybsze podpisanie nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, która wprowadza w Polsce unijny Akt o Usługach Cyfrowych (DSA). Według ministra, po wejściu w życie tych przepisów usuwanie nielegalnych materiałów z internetu — w tym deepfake’ów i grafik generowanych przez AI — byłoby dużo prostsze i efektywniejsze. Gawkowski zakończył wpis słowami: „Dość gadania, potrzebujemy czynów”, wskazując na nagłość sprawy. Warto nadmienić, że ustawa ta została już przegłosowana przez Sejm pod koniec listopada 2025 r., a w grudniu uzupełniona poprawkami Senatu.
Wcześniej, bowiem już w lipcu 2025 r., Gawkowski komentował inne incydenty powiązane z Grokiem — wtedy chatbot generował obraźliwe, wulgarne wypowiedzi wobec polskich polityków z różnych stron sceny politycznej. Minister mówił wówczas o „wyższym poziomie mowy nienawiści sterowanej algorytmami” i nie wykluczał nawet rozważania tymczasowego wyłączenia platformy X w Polsce, choć ostatecznie skierował sprawę do Komisji Europejskiej.
Prezydent wetuje. „Cenzura”
Pomimo apeli ministra ds. cyfryzacji, Prezydent Karol Nawrocki podjął decyzję o zawetowaniu nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, która wprowadza w Polsce unijny Akt o Usługach Cyfrowych. Weto prezydenta, ogłoszone na początku stycznia 2026 r., było motywowane obawami przed przesadną ingerencją państwa w przestrzeń cyfrową. Nawrocki argumentował, że nowe przepisy przyznawałyby urzędnikom zbyt obszerne uprawnienia do cenzurowania treści bez obligatoryjnej kontroli sądowej, co mogłoby prowadzić do arbitralnych postanowień i ograniczenia wolności słowa.
x.com
W uzasadnieniu weta prezydent zaakcentował, że DSA w proponowanej formie zagraża nie tylko swobodzie wypowiedzi, lecz również dostępowi do informacji w internecie. Zauważył, że mechanizmy przewidziane w ustawie, takie jak szybkie blokowanie treści przez platformy na żądanie władz, mogłyby być nadużywane do celów politycznych lub ideologicznych, bez właściwych gwarancji proceduralnych. Nawrocki odwołał się do konstytucyjnych pryncypiów demokracji, wskazując, że ochrona wolności słowa jest fundamentem społeczeństwa otwartego, a wszelkie ograniczenia powinny być ściśle uzasadnione i poddane niezależnej weryfikacji.
Działanie prezydenta zyskało poklask wśród środowisk broniących swobody w sieci, w tym organizacji pozarządowych zajmujących się prawami cyfrowymi, takich jak Fundacja Panoptykon czy Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Te grupy dostrzegały w wecie ochronę przed możliwą nadmierną ingerencją państwa, argumentując, że istniejące już przepisy prawa karnego i cywilnego wystarczają do ścigania nadużyć online, bez potrzeby tworzenia nowych instrumentów administracyjnych.
- Czytaj także: Google alarmuje – żadne przedsiębiorstwo nie będzie bezpieczne, jeżeli bańka AI pęknie
Krytycy weta, w tym minister Krzysztof Gawkowski, zarzucali jednak prezydentowi Nawrockiemu opieszałość w walce z realnymi zagrożeniami, takimi jak niepohamowane generowanie treści przez AI, co mogłoby prowadzić do eskalacji problemów społecznych. Weto oznacza, że ustawa wraca do Sejmu, gdzie posłowie mogą spróbować je odrzucić kwalifikowaną większością głosów, co dodatkowo wzmaga polityczne napięcia wokół regulacji internetu w Polsce.
Prezydent w bikini
Najbardziej krańcowym przykładem reakcji na weto prezydenckie — przynajmniej w sferze publicznej — była konferencja posła Nowej Lewicy Tomasza Treli. Znany z aktywnego uczestnictwa w debatach parlamentarnych i medialnych polityk zdecydował się na kontrowersyjny gest — przyniósł ze sobą zdjęcie przerobione przez sztuczną inteligencję Elona Muska, prezentujące prezydenta Karola Nawrockiego w stroju kąpielowym. Ten obraz, utworzony za pośrednictwem Groka, miał na celu zilustrować potencjalne niebezpieczeństwa powiązane z nieograniczonym wykorzystywaniem AI do manipulacji wizerunkami, jak i kreowania treści erotycznych, co w przeszłości miało również tragiczne następstwa.
FB Post
Zdjęcie, które poseł Trela zaprezentował dziennikarzom, wywołało z kolei oburzenie wśród entuzjastów prezydent i oskarżenia o brak szacunku dla urzędu głowy państwa. Tomasz Trela argumentował, że jego działanie nie jest atakiem personalnym, lecz demonstracją, jak łatwo narzędzia AI mogą być użytkowane do gnębienia lub dezinformacji. Podkreślił, że bez odpowiednich regulacji, takich jak te przewidziane w ustawie DSA, podobne incydenty będą się namnażać, zagrażając nie tylko politykom, ale także zwykłym obywatelom, których zdjęcia mogą być manipulowane bez ich zgody.
Da się zakazać Groka — przykład Malezji i Indonezji
Od momentu zapowiedzi Krzysztofa Gawkowskiego z lipca 2025 r. trwa dyskusja nad tym czy i jak można ograniczyć prawnie używanie narzędzi typu Grok na poziomie państwowym. Wysłaliśmy do ministerstwa zapytanie o to, czy władze RP planują nadal ograniczenie lub wyłączenie Groka, a także, czy uznają ostatnie działania Elona Muska za wystarczające, by zezwalać na dalsze używanie chatbota na platformie X. Opublikujemy odpowiedzi na te kwestie, gdy tylko je otrzymamy.
Obecnie za przykład zdecydowanych poczynań wobec X i xAI mogą posłużyć dwa państwa azjatyckie, bowiem Malezja i Indonezja jako pierwsze kraje na świecie zdecydowały się na zablokowanie dostępu do Groka w styczniu 2026 r. Decyzje te zapadły w weekend 10–11 stycznia, po fali międzynarodowych doniesień o masowym użytkowaniu narzędzia do kreowania treści seksualnych bez aprobaty znajdujących się w tych materiałach osób, w tym deepfake’ów przedstawiających rozebrane osoby, a także materiały z udziałem nieletnich.
- Czytaj także: Firmy w Polsce nie weryfikują sztucznej inteligencji. Eksperci alarmują
W Indonezji blokada została wprowadzona w sobotę 10 stycznia przez Ministerstwo Komunikacji i Informatyki. Władze uzasadniły ją ochroną kobiet, dzieci i ogółu społeczeństwa przed fałszywymi treściami pornograficznymi generowanymi przez sztuczną inteligencję. Minister Meutya Hafid określiła nieautoryzowane deepfake’i seksualne jako poważne pogwałcenie praw człowieka, godności oraz bezpieczeństwa w przestrzeni cyfrowej, klasyfikując je jako formę przemocy cyfrowej. Indonezja, państwo z surowymi przepisami antypornograficznymi, uznała, że istniejące mechanizmy ochronne w Groku są niewystarczające, a narzędzie umożliwia zbyt łatwe kreowanie i rozpowszechnianie takich materiałów.
Następnego dnia, w niedzielę 11 stycznia, podobny krok podjęła Malezja. Tamtejsza Komisja Komunikacji i Multimediów (MCMC) zarządziła tymczasowe ograniczenie dostępu do Groka, argumentując to powtarzającymi się nadużyciami — generowaniem obscenicznych, wulgarnych i obraźliwych obrazów, w tym treści z udziałem nieletnich. Regulator podkreślił, że odpowiedzi ze strony X i xAI były niewystarczające i opierały się głównie na zgłaszaniu uwag przez użytkowników, zamiast na prewencyjnych zabezpieczeniach w samym narzędziu. Blokada ma mieć charakter tymczasowy i zostać utrzymana do czasu wdrożenia skutecznych środków ochronnych.
Wielka Brytania żąda wyjaśnień
Te decyzje wpisują się w szerszy, globalny trend rosnącej presji regulacyjnej na xAI i platformę X. Inne państwa, w tym kraje UE, Wielka Brytania, Brazylia czy Indie, również rozpoczęły dochodzenia lub wezwały do wyjaśnień w sprawie roli Groka w produkcji nielegalnych treści.
Wielka Brytania jako jedno z pierwszych państw po „aferze bikini” zareagowało obawami na działania xAI i Groka, a rząd premiera Keira Starmera zapowiedział zdecydowane kroki w odpowiedzi na falę deepfake’ów o charakterze seksualnym.

Premier Starmer nazwał te praktyki „haniebnymi” i „ohydnymi”, podkreślając, że nie będą przez Brytyjczyków tolerowane. Rząd brytyjski, powołując się na Online Safety Act, grozi platformie karami finansowymi, a w skrajnym przypadku nawet de facto banem — czyli blokadą dostępu do X dla użytkowników w Wielkiej Brytanii. Downing Street określiło nawet częściowe ograniczenie funkcji obrazowej Groka (o czym mowa w dalszej części) jako „obraźliwe” wobec ofiar, ponieważ zamienia nielegalne narzędzie w usługę premium.
Już na początku stycznia brytyjska sekretarz ds. technologii Liz Kendall publicznie stwierdziła, że poprze wszelkie decyzje regulatora Ofcom, jeśli ten uzna za konieczne zablokowanie dostępu do platformy X w Wielkiej Brytanii z powodu nieprzestrzegania przepisów o bezpieczeństwie sieciowym. Ofcom, brytyjski odpowiednik urzędu regulującego media i komunikację, pilnie analizuje sytuację, żądając od xAI i X wyjaśnień, w jaki sposób Grok mógł generować obrazy bez odpowiednich zabezpieczeń.
Elon Musk odniósł się do uwag napływających z Wielkiej Brytanii stanowczo, oskarżając brytyjski rząd o próbę cenzury i dławienie wolności słowa, co tylko zaogniło debatę publiczną.
Miliardy na szali Elona Muska
Elon Musk, założyciel xAI, postawił na Groka jako jeden z kluczowych elementów w budowie ambitnej wizji firmy, która ma stać się poważnym konkurentem dla liderów rynku sztucznej inteligencji, takich jak OpenAI. Grok, zaawansowany chatbot AI, jest integralną częścią planu stworzenia superaplikacji na wzór chińskich rozwiązań, takich jak WeChat — jednej, wszechstronnej platformy łączącej komunikację społeczną, przeglądanie internetu, płatności online, dostęp do narzędzi AI oraz gromadzenie i wyszukiwanie informacji. W ramach tej koncepcji xAI rozwija Grokipedię, encyklopedię opartą na AI, która ma konkurować z tradycyjnymi źródłami wiedzy, oferując dynamiczne, aktualizowane na bieżąco treści generowane przez sztuczną inteligencję. Musk upatruje w tym nie tylko instrumentu do codziennego użytku, ale także sposobu na zintegrowanie AI z ekosystemem platformy X, dawnego Twittera, co mogłoby zrewolucjonizować interakcje użytkowników w cyfrowym świecie.

Dotychczas rozwój Groka pochłonął ogromne zasoby finansowe, co podkreśla rozmach inwestycji w technologie AI. Firma xAI wydała prawie 8 mld dol. (ok. 28,8 mld zł) w przeciągu zaledwie dziewięciu miesięcy na badania, rozwój modeli językowych oraz infrastrukturę obliczeniową, w tym wysokowydajne chipy i pozyskiwanie specjalistów. Te wydatki odzwierciedlają wysokie koszty budowy zaawansowanych systemów generatywnej AI, które wymagają potężnych zasobów obliczeniowych do trenowania modeli na ogromnych zbiorach danych.
Pomimo tych nakładów, xAI notuje znaczące straty finansowe, co jest typowe dla startupów w fazie intensywnego wzrostu w branży technologicznej i podawane jako przykład rosnącej „bańki AI”. W trzecim kwartale 2025 r. firma odnotowała stratę netto w wysokości 1,46 mld dol. (ok. 5,26 mld zł), co stanowi wzrost w porównaniu ze stratą 1 mld dol. (ok. 3,6 mld zł) w poprzednim kwartale.
Przychody, choć rosnące w szybkim tempie, pozostają na stosunkowo niskim poziomie i wyniosły 107 mln dol. (385,6 mln zł) za kwartał kończący się we wrześniu. Te liczby wskazują na wyzwania związane z monetyzacją technologii AI, gdzie koszty rozwoju przewyższają bieżące dochody, ale jednocześnie podkreślają potencjał długoterminowy. Pomimo rosnących strat, xAI cieszy się dużym zainteresowaniem inwestorów, co świadczy o zaufaniu do wizji Muska.
- Czytaj także: Są tylko cztery takie firmy na świecie. Rekord właściciela Google
W minionym tygodniu firma ogłosiła pozyskanie aż 20 mld dol. (ok. 72 mld zł) w kolejnej rundzie finansowania, przekraczając początkowy cel wynoszący 15 mld dol. (ok. 54 mld zł). Świeży kapitał ma być zainwestowany w dalszy rozwój modeli AI oraz rozbudowę infrastruktury obliczeniowej, co pozwoli xAI na przyspieszenie innowacji. Ta runda finansowania podkreśla silną pozycję firmy na rynku, mimo niejasności co do tego, jak jej technologie wypadają w porównaniu z konkurencją. Inwestorzy najwyraźniej wierzą, że xAI może osiągnąć przełom w dziedzinie sztucznej inteligencji, co mogłoby przynieść znaczące zyski w przyszłości.
Ukazuje to również, jak wiele środków finansowych znajduje się na szali, którą zachwiać może niechęć światowych liderów do Groka i kolejne bany narzędzia, narzucane przez rządy państw.
Jak Elon ratuje wizerunek (Groka)
W obliczu wzbierającej fali krytyki i międzynarodowego sprzeciwu powiązanego z nadużyciami funkcji edycji obrazów w Groku, Elon Musk i jego firma xAI podjęli więc kroki mające na celu ograniczenie dostępu do tych kontrowersyjnych narzędzi. Początkowo Grok, jako darmowy chatbot zintegrowany z platformą X, pozwalał użytkownikom na swobodne modyfikowanie zdjęć, w tym cyfrowe rozbieranie postaci czy tworzenie seksualizowanych deepfake’ów bez zgody zainteresowanych. Aby zaradzić sytuacji, xAI wprowadziło znaczące zmiany w dostępności funkcji generowania i edycji obrazów.
Od 9 stycznia 2026 r. te opcje zostały ograniczone wyłącznie do płatnych subskrybentów platformy X, oznaczonych niebieskim znacznikiem weryfikacji. Użytkownicy próbujący aktywować edycję bez aktywnej subskrypcji otrzymują komunikat o blokadzie i są zachęcani do wykupienia dostępu premium. Ta modyfikacja wymaga podania danych płatniczych, w tym numeru karty kredytowej, co skutecznie eliminuje anonimowość osób korzystających z tych narzędzi —— w przeciwieństwie do wcześniejszego modelu, gdzie nawet niezalogowani lub darmowi użytkownicy mogli generować treści bez identyfikacji. Darmowi użytkownicy nadal mogą korzystać z Groka do innych zadań, takich jak generowanie tekstu czy ogólne zapytania, ale edycja obrazów pozostaje zablokowana na platformie X. Przy okazji jest to dla Muska szansa na pozyskanie nowych subskrybentów, którzy będą chcieli nadal korzystać z możliwości edytowania zdjęć. I to możliwości tak „dobrej”, że świat debatuje nad jej zakazaniem.
