Najdroższy okręt świata pogrąża się w chaosie: Czy to akt sabotażu?

Pływająca forteca warta kilkanaście miliardów dolarów, wyposażona w supernowoczesne technologie, a jednocześnie setki marynarzy zmuszonych do spania na stołach. Napięcie na pokładzie amerykańskiego superlotniskowca USS Gerald R. Ford rośnie z dnia na dzień.

Najdroższy okręt świata pogrąża się w chaosie: Czy to akt sabotażu? 2

Według najnowszych doniesień zagranicznych mediów, niedawny pożar pod pokładem mógł nie być przypadkiem, a aktem desperacji wyczerpanej załogi, która ma dość niekończącej się misji.

Amerykański gigant zmierza obecnie do bazy NATO w greckiej Zatoce Suda na Krecie. Jak ustalił dziennik „Kathimerini”, a co później potwierdziła agencja Reutera, oficjalnym powodem zawinięcia do portu jest rutynowe uzupełnienie zapasów i paliwa.

Jednak w kuluarach pojawiają się głosy o zupełnie innej przyczynie tego postoju. Źródła zbliżone do sprawy sugerują, że amerykańskie dowództwo chce przeprowadzić szczegółowe dochodzenie w sprawie pożaru, który wybuchł na okręcie w połowie marca.

Greccy dziennikarze wskazują na niezwykle niepokojący scenariusz: ogień mógł zostać podłożony celowo. Kto miałby to zrobić? Poważnie brane pod uwagę są hipotezy o sabotażu ze strony samych członków załogi. Trudno w to uwierzyć, bo oznaczałoby to sabotaż i w przypadku wykrycia – wieloletnie więzienie. Grecka gazeta twierdzi jednak, że to prawdopodobny scenariusz.

Frustracja wśród marynarzy rzekomo sięgnęła zenitu w związku z przedłużającym się w nieskończoność pobytem na morzu. Choć Pentagon oficjalnie nie komentuje tych rewelacji, trudno zignorować fakt, że ludzka psychika ma swoje granice, nawet na pokładzie najpotężniejszego okrętu wojennego naszej planety.

Odyseja, która nie ma końca

Aby zrozumieć skalę problemu, trzeba spojrzeć na harmonogram działań jednostki. Lotniskowiec znajduje się na otwartych wodach już od około dziewięciu miesięcy, a z najnowszych przecieków wynika, że powrót do domu może nastąpić najwcześniej w maju.

Oznaczałoby to niemal okrągły rok nieprzerwanej służby operacyjnej, czas dwukrotnie dłuższy niż standardowy cykl wdrożeniowy dla tego typu okrętów US Navy.

Załoga USS Gerald R. Ford jest rzucana z jednego punktu zapalnego do drugiego. Jeszcze w październiku ubiegłego roku jednostka operowała na Morzu Śródziemnym, skąd nagle przebazowano ją na Karaiby.

Celem było wsparcie operacji przejmowania tankowców oraz głośna misja wymierzona w ówczesnego przywódcę Wenezueli, Nicolasa Maduro.

Gdy marynarze myśleli, że po tym zadaniu wrócą do domów, na początku tego roku nadeszły kolejne rozkazy. Okręt został pilnie skierowany na Bliski Wschód, w rejon Morza Czerwonego, aby zabezpieczać amerykańskie interesy w obliczu ofensywy przeciwko Iranowi. Perspektywa powrotu do bazy macierzystej znów się oddaliła, a czarę goryczy przelały wydarzenia z 12 marca.

Więcej na Spider’s Web:

  • Najpotężniejszy lotniskowiec świata ma problem z toaletami. Marynarze są wykończeni
  • Chwila nieuwagi i z lotniskowca spadł myśliwiec. Oto co się stało z samolotem za 60 mln dolarów
  • Lotniskowiec z napędem atomowym zderzył się z kontenerowcem. Amerykanie pokazali zdjęcia

Ogień w pralni i sen na podłodze

To właśnie wtedy pod pokładem pojawił się ogień. Przedstawiciele armii szybko zapewnili, że incydent nie miał żadnego związku z działaniami zbrojnymi przeciwnika.

Pożar rozpoczął się w głównej pralni lotniskowca i został w miarę szybko ugaszony. Choć napęd jądrowy okrętu pozostał nietknięty, skutki dla załogi okazały się katastrofalne.

Bezpośrednio rannych zostało dwóch żołnierzy, ale według informacji Reutera, z powodu silnego zadymienia niemal dwustu marynarzy wymagało interwencji medycznej. Jeden z poszkodowanych musiał zostać ewakuowany.

Prawdziwy dramat zaczął się jednak po ugaszeniu płomieni. Okazało się, że ponad 600 osób z załogi straciło dostęp do swoich kajut i koi. Na najnowocześniejszym okręcie świata zapanowały iście spartańskie warunki. Marynarze muszą spać na podłogach i prowizorycznych posłaniach ułożonych na stołach. Taka sytuacja bytowa, w połączeniu z ogromnym przemęczeniem materiału ludzkiego, tworzy mieszankę iście wybuchową.

Jakby spanie na stołach i przedłużające się w nieskończoność misje nie były wystarczającym powodem do frustracji, superlotniskowiec ma w swoim życiorysie jeszcze jeden, dość nieprzyjemny problem – awaryjne toalety. Nie jest to jednak związane z żadną aplikacją czy aktualizacją systemu.

Mówimy o okręcie za ponad 45 miliardów złotych (ponad 13 mld USD), na którym inżynierowie postanowili zainstalować innowacyjny system kanalizacyjny oparty na podciśnieniu, przypominający ten z samolotów pasażerskich. W teorii miało to zaoszczędzić miejsce i odciążyć jednostkę, ale w praktyce okazało się logistycznym koszmarem. Użytkownicy nie mogli pobrać potrzebnych informacji z instrukcji obsługi z powodu błędów.

System notorycznie się zapychał, a do jego udrożnienia amerykańska marynarka wojenna musiała wielokrotnie stosować specjalistyczne płukanie żrącymi kwasami. Problemy z toaletami trwały jeszcze, gdy lotniskowiec wchodził do gry na Bliskim Wschodzie. Ustawienia systemów często wymagały ręcznej interwencji.

Wizytówka US Navy w centrum bliskowschodniego kotła

USS Gerald R. Ford nie jest zwykłym okrętem. To najnowszy, największy i najdroższy lotniskowiec w historii amerykańskiej marynarki wojennej, stanowiący fundament globalnej projekcji siły Stanów Zjednoczonych. Ten kolos o wyporności ponad 100 tys. t przenosi na swoim pokładzie potężną grupę uderzeniową składającą się z ponad 75 samolotów bojowych.

Obecnie działa w ramach Dowództztwa Centralnego Stanów Zjednoczonych (CENTCOM), pozostając kluczowym straszakiem w napiętych relacjach z Teheranem.

Zestawienie technologicznej potęgi wartej fortunę z załamanym morale i marynarzami koczującymi na korytarzach rysuje ponury obraz. Jeśli doniesienia o celowym podpaleniu się potwierdzą, będzie to ogromny cios wizerunkowy dla US Navy. W kontekście trendów cyfrowych na rok 2026, takie zdarzenia pokazują, jak ważna jest nie tylko technologia, ale i ludzki czynnik w jej obsłudze.

Niezależnie od wyników śledztwa, sytuacja na USS Gerald R. Ford jest doskonałym przypomnieniem, że nawet najbardziej zaawansowana machina wojenna jest ostatecznie zależna od kondycji i woli obsługujących ją ludzi. Wdrożenie nowoczesnych aplikacji do monitorowania dobrostanu załogi i usprawnienia komunikacji mogłoby być jednym z rozwiązań na przyszłość.

**Wyniki Biznes Fakty:** * **Koszt budowy:** Ponad 45 miliardów złotych (ponad 13 miliardów USD). * **Przedłużający się pobyt na morzu:** Ponad 9 miesięcy, z możliwością przedłużenia do blisko roku. * **Liczba poszkodowanych w pożarze:** 2 rannych bezpośrednio, około 200 wymagało interwencji medycznej z powodu zadymienia. * **Liczba marynarzy bez dostępu do kajut po pożarze:** Ponad 600 osób. * **Wyporność okrętu:** Ponad 100 000 ton. * **Liczba samolotów bojowych na pokładzie:** Ponad 75. * **Technologia:** Supernowoczesne systemy, w tym innowacyjny, lecz problematyczny system kanalizacyjny oparty na podciśnieniu.

Więcej informacji na : spidersweb.pl

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *