Nikt nie pojął tej decyzji Jobsa, a okazała się aktem wizjonerstwa.

Gdy w roku 2008 Apple zakomunikowało nabycie kalifornijskiego przedsiębiorstwa PA Semi, media i eksperci byli zdumieni. Oto trzy lata po tym, jak Steve Jobs oznajmił, że Apple rezygnuje w swoich komputerach z układów PowerPC na rzecz chipów od Intela, firma nabywa firmę zajmującą się… opracowywaniem układów PowerPC. Po latach stało się jasne, że był to dowód geniuszu Steve’a Jobsa i jego współpracowników oraz element szerokiej strategii. Strategii, za sprawą której Apple utrzymuje się do dziś w technologicznej czołówce, a która została poniekąd narzucona przez jedną z najgorszych decyzji Intela. Zacznijmy jednak od początku.

Steve Jobs prezentuje pierwszego iPhone'a
Steve Jobs prezentuje pierwszego iPhone'a | Foto: David Paul Morris / Stringer / Getty Images
  • W 2008 r. Apple nabyło firmę PA Semi, co początkowo było kompletnie niezrozumiałą decyzją
  • Celem zakupu było wykorzystanie wiedzy specjalistów z PA Semi w dziedzinie projektowania procesorów o niskim poborze energii
  • Procesory Apple, takie jak Apple A6, stanowiły rewolucję w dziedzinie technologii smartfonów i tabletów
  • Strategia sprawiła, że Apple może konstruować urządzenia, o których inni mogą jedynie śnić
  • Więcej informacji na temat biznesu znajdziesz na witrynie Businessinsider.com.pl

A dokładniej od początku XXI stulecia. Był to okres ogromnych i szybkich zmian w branży komputerów osobistych. Ludzie przestali je kojarzyć z dużym i nieporęcznym pudłem ustawionym na stałe na jakimś biurku, a z czymś, co można włożyć do plecaka, torby lub nawet kieszeni. Wybuch popularności różnych typów komputerów przenośnych powodował, że coraz większe znaczenie zaczęła odgrywać energooszczędność chipów, które zasilały nową generację zdecydowanie bardziej osobistych i mobilnych urządzeń — w końcu im mniej energii zużywa procesor, aby zapewnić potrzebny poziom wydajności, tym smuklejszy, lżejszy i poręczniejszy może być sprzęt przez niego obsługiwany.

Doskonale rozumiał to Steve Jobs i inni menedżerowie Apple, którzy z jednej strony musieli dbać o konkurencyjność swoich Maców, a z drugiej musieli znaleźć odpowiednie komponenty do najważniejszego nowego typu urządzeń w historii firmy — najbardziej osobistych kieszonkowych komputerów, czyli smartfonów iPhone. To wymagało od Jobsa podjęcia kilku bardzo trudnych decyzji.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Co czeka sztuczną inteligencję w 2026 roku?

IBM łapie zadyszkę. Apple musi wyszukać alternatywę

Komputery Apple przez lata były zasilane procesorami PowerPC, które były efektem kooperacji producenta Maców i IBM. Początkowo współpraca ta układała się dobrze, jednak na początku XXI wieku IBM dostało wyraźnej czkawki. Procesory z serii G5 były opóźnione, kosztowne, nie osiągały zamierzonego poziomu sprawności i — co najważniejsze w nowych warunkach rynkowych — pobierały dużo energii, przez co nie nadawały się do użytku w nowoczesnych notebookach. Równolegle konkurencja z Windowsem nabierała impetu w dużej mierze dzięki triumfującemu Intelowi i stworzonej przez niego laptopowej platformie Centrino. Mimo że sprzedaż iBooków i PowerBooków jeszcze dobrze prosperowała, potrzebne były zdecydowane kroki i Steve Jobs miał dwie możliwości: zrezygnować z IBM, ale pozostać przy procesorach PowerPC projektowanych przez kogoś innego, albo kompletnie zrezygnować ze swojego „dziecka” i dojść do porozumienia z Intelem.

Jak już wiemy ze wstępu, w czerwcu 2005 r. świat był wstrząśnięty zapowiedzią, że w ciągu 2-3 lat komputery Apple całkowicie przejdą na procesory Intela. Tego Intela, który przez lata był w zasadzie jednym z największych rywali firmy z Cupertino. Jednak zdecydowanie najbardziej zaskoczony tą wiadomością był Daniel Dobberpuhl — twórca firmy PA Semi, z którym według wieści krążących w branży Apple prowadziło rozmowy na temat współpracy przy następnej generacji procesorów PowerPC do nowych komputerów Apple. Na jego szczęście okazało się, że nie wszystko stracone, ponieważ pomocną dłoń wyciągnął do niego nikt inny, jak sam Intel.

Historycznie zła decyzja Intela zmusza Apple’a do zakasania rękawów

Współpraca Intela i Apple w kwestii procesorów do komputerów stacjonarnych i laptopów przynosiła oczekiwane przez Jobsa rezultaty i pozwoliła jego firmie tworzyć tego typu urządzenia, o których marzył — czego najlepszym przykładem był pierwszy MacBook Air w 2008 r. wyjęty w czasie słynnej prezentacji z koperty. Tego samego nie można jednak powiedzieć o wytwarzaniu chipów do nowego oczka w głowie Jobsa, czyli smartfonów. Początkowo Apple chciało, aby Intel stworzył również chip, który miałby być mózgiem pierwszego iPhone’a. Ówczesny CEO Intela, Paul Otellini, odrzucił pomysł Apple, co okazało się jedną z najbardziej doniosłych decyzji w historii jego firmy. Zmusiła ona jednak Steve’a Jobsa do ponownego zwrócenia uwagi na właściciela małej kalifornijskiej firmy o ogromnych możliwościach.

Steve Jobs presenta el MacBook Air

Niezrozumiały zakup, który był częścią dalekosiężnego planu

Wróćmy do Daniela Dobberpuhla. Na przełomie wieków był on świetnie znany wszystkim osobom obeznanym w rynku mikroprocesorów — między innymi dlatego, że prawdopodobnie czytali oni jego podręcznik na temat projektowania chipów. W latach 90. kierował zespołami projektującymi procesory, które wyprzedzały swoją epokę. W roku 2003 założył firmę PA Semi, składającą się z prawdziwej elity specjalistów od projektowania mikroprocesorów, którzy pracowali między innymi nad chipami Sun SPARC, Intel Itanium i AMD Opteron. Na swoje początkowe nieszczęście zdecydowali się oni na projektowanie procesora PowerPC, którego głównym nabywcą miało być Apple. Gdy Jobs postawił krzyżyk na tej architekturze, zwracając się ku Intelowi, PA Semi straciło głównego potencjalnego klienta dla swojego produktu. Jednak każda osoba siedząca w tej branży wiedziała, że w siedzibie PA Semi znajduje się bardzo utalentowany zespół inżynierów specjalizujących się w energooszczędności — czyli w tym, na czym zależało Jobsowi. Gdy więc Intel odrzucił ofertę na produkcję chipów do iPhone’ów i w Apple podjęto decyzję, że firma będzie tworzyła własne procesory do smartfonów, potrzebne jej były osoby, które się na tym znają i wcześniej zignorowany startup stał się bardzo pożądanym kąskiem.

PA Semi, czyli startup kluczowy dla sukcesu technologicznej strategii Apple.
PA Semi, czyli startup kluczowy dla sukcesu technologicznej strategii Apple.

Teraz pojmujemy te wszystkie okoliczności, jednak w kwietniu 2008 r., kiedy świat usłyszał o nabyciu PA Semi za blisko 300 mln dol., wszyscy głowili się, o co chodzi w tej transakcji. Skalę zaskoczenia i braku zrozumienia tematu obrazuje na przykład artykuł renomowanego serwisu Beyond3D, w którym napisano, że „rzecz jasna to przejęcie nie dotyczy iPhone’a ani iPoda” (chyba że w odległej przyszłości) i że mówienie o Apple’u projektującym kompletny chip smartfonowy jest „absurdem”. Dopiero potem dowiedzieliśmy się, że Apple w ogóle nie interesowały dotychczasowe produkty PA Semi, a jedynie pracujące w tym startupie osoby, które miały wzmocnić już istniejący tajny zespół zajmujący się projektowaniem „mózgów” kolejnych generacji iPhone’ów i iPadów.

iPhone 5 był przełomowym dla Apple produktem.
iPhone 5 był przełomowym dla Apple produktem. | William Hook / CC BY-SA 2.0 / Flickr

Efekt lawiny

Pierwsze trzy iPhone’y wykorzystywały procesory kupowane od Samsunga, ale pierwszy iPad zadebiutował w 2010 r. z procesorem Apple A4 — pierwszym zmontowanym przez inżynierów Apple, choć wciąż opartym na rdzeniach licencjonowanych od Arm. Na pełne efekty procesorowej strategii Apple trzeba było zaczekać do 2012 r., czyli do iPhone’a 5 i zasilającego go chipu Apple A6. Początkowo nadal wszyscy sądzili, że jest on zbudowany z licencjonowanych, ewentualnie lekko zmodyfikowanych rdzeni. Później jednak zobaczyliśmy pierwsze jego skany wykonane mikroskopem elektronowym i świat wstrzymał oddech. Zamiast gotowych elementów, zupełnie nowa mikroarchitektura stworzona od zera i ułożona ręcznie przez osoby doskonale znające się na projektowaniu wydajnych i energooszczędnych chipów. Co prawda najbardziej znani pracownicy PA Semi, tacy jak sam Daniel Dobberpuhl i Jim Keller, już wówczas nie pracowali w Cupertino, jednak bezsprzecznie mieli wpływ na stworzenie fundamentów pod trwającą już kilkanaście lat smartfonową technologiczną dominację Apple. Dominację, która niedawno przeniosła się na rynek komputerów przenośnych i stacjonarnych, gdy w 2020 r. Apple zrezygnowało w nich z układów Intela na rzecz własnych chipów serii M. W ten sposób dotarliśmy do finału strategii Steve’a Jobsa. Strategii, której istotnym elementem było kompletnie niezrozumiałe dla opinii publicznej wydanie w 2008 r. prawie 300 mln dol. na startup, który wcześniej został zignorowany przez Apple.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *