Jasne, oto przetłumaczony i zredagowany tekst:
Jakość powietrza znów znajduje się na czołówkach mediów. Zbliża się termin wdrożenia nowych, unijnych norm dotyczących jakości powietrza, które diametralnie zmienią podejście miast do ochrony zdrowia ich mieszkańców. Wzrost odpowiedzialności samorządów i rosnące oczekiwania obywateli sprawiają, że nadchodzące miesiące będą kluczowe dla lokalnych polityk środowiskowych.

O praktycznych konsekwencjach tych zmian rozmawiamy z Wiktorem Warchałowskim, CEO i założycielem firmy Airly, która od lat wspiera miasta w Polsce, Wielkiej Brytanii i na świecie w diagnozowaniu jakości powietrza i planowaniu skutecznych działań w oparciu o hiperlokalne dane. W wywiadzie tłumaczy, dlaczego nadchodzące zmiany stanowią dla samorządów szansę – pod warunkiem, że rozpoczną działania już teraz.
Wraz z początkiem roku i sezonem grzewczym wiele tematów wróciło na pierwszy plan. Co zmieni się w prawie dotyczącym jakości powietrza?
Początek roku rzeczywiście przyniósł ponowne zainteresowanie zagadnieniami mającymi realny wpływ na zdrowie publiczne, a jakość powietrza jest jednym z kluczowych. Rok 2026 będzie przełomowy, ponieważ rozpoczyna się okres wdrażania nowych, znacznie bardziej restrykcyjnych unijnych norm dotyczących dopuszczalnych poziomów zanieczyszczeń. Jest to największa zmiana od ponad dekady.
Najistotniejszą zmianą jest obniżenie przez Unię Europejską dopuszczalnych limitów dla takich substancji jak PM2.5 i NO2 o połowę, zbliżając je do wytycznych WHO. Oznacza to, że miasta i państwa będą musiały działać szybciej i odważniej – nie tylko reagować na bieżące problemy, ale przede wszystkim zapobiegać źródłom emisji. W praktyce przełoży się to również na konieczność bardziej zaawansowanego monitoringu jakości powietrza. Bez wiarygodnych danych nie będzie możliwe precyzyjne ocenienie skuteczności wdrożonych polityk środowiskowych.

Jakie kluczowe zmiany dla polskich samorządów wynikają z nowej dyrektywy unijnej?
Najważniejsze zmiany nakładają na polskie samorządy zupełnie nowe obowiązki. Po pierwsze, normy jakości powietrza zostaną znacząco zaostrzone. Oznacza to, że wiele miast będzie musiało podjąć dodatkowe działania, aby sprostać nowym wymaganiom. Dotyczy to zmian, które realnie wpłyną na politykę transportową, planowanie przestrzenne oraz modernizację systemów grzewczych.
Po drugie, dyrektywa wprowadza obowiązek tworzenia szczegółowych planów naprawczych. Plany te muszą być oparte na danych, z jasno określonym harmonogramem działań. Koniec z tworzeniem dokumentów „do szuflady”.
Kolejna istotna zmiana to wzmocnienie praw mieszkańców. Obywatele zyskają możliwość dochodzenia swoich praw w przypadku, gdy zanieczyszczenie powietrza negatywnie wpływa na ich zdrowie, a samorząd nie podejmuje odpowiednich działań.
Wreszcie – monitoring. Dyrektywa wymaga stworzenia gęstszej, bardziej wiarygodnej sieci pomiarowej i zapewnienia transparentności danych. Dopuszcza również metody uzupełniające tradycyjne, rzadko rozmieszczone stacje referencyjne – tzw. metody wskaźnikowe, do których zaliczają się również małe czujniki. Miasta będą musiały zapewnić mieszkańcom dostęp do informacji w czasie rzeczywistym. Bez tego skuteczne planowanie i ocena rezultatów będą niemożliwe.

Dlaczego Pana zdaniem samorządy powinny zacząć przygotowania właśnie teraz?
Samorządy powinny rozpocząć przygotowania niezwłocznie, ponieważ tempo zmian zostanie narzucone z zewnątrz – przez przepisy prawne, oczekiwania mieszkańców i dane dotyczące stanu zdrowia publicznego. Wówczas będzie za późno na spokojne, strategiczne planowanie. Już w grudniu bieżącego roku kraje UE muszą wdrożyć lokalne akty prawne dotyczące realizacji norm wynikających z dyrektywy AAQD. Czasu jest bardzo mało.
Nowa dyrektywa unijna daje niewiele czasu na dostosowanie się. Limity dotyczące jakości powietrza zostaną drastycznie obniżone, a miasta będą musiały wykazać realne postępy. Rozpoczęcie działań dopiero w momencie formalnego wejścia w życie norm postawi je pod ogromną presją i ryzykiem nałożenia kar.
Dodatkowo rosną również oczekiwania społeczne. Mieszkańcy są coraz bardziej świadomi wpływu zanieczyszczeń na zdrowie i coraz mniej skłonni akceptować brak działań ze strony władz. Obserwujemy to w miastach takich jak Londyn i Paryż: kiedy pojawiają się dane wskazujące na spadek poziomu NO2 czy PM2.5, poparcie dla odważnych polityk środowiskowych rośnie.
Pamiętajmy także, że koszty bezczynności często przewyższają koszty podjęcia działań. Zanieczyszczenie powietrza generuje realne wydatki związane z ochroną zdrowia, absencjami w pracy oraz obniżoną produktywnością. Każdy rok zwłoki oznacza wyższą cenę, którą zapłacimy wszyscy.
Jaką rolę odgrywają pomiary wskaźnikowe? Czy mogą one stanowić wiarygodne narzędzie dla samorządów?
Pomiary wskaźnikowe odgrywają obecnie znacznie większą rolę niż jeszcze kilka lat temu. Specyfikacja techniczna [CEN/TS-17660], której stosowanie dopuszcza nowa dyrektywa unijna AAQD, wyraźnie to podkreśla – pomiary wskaźnikowe z wykorzystaniem czujników spełniających określone wymagania zostały formalnie uznane za pełnoprawne narzędzie wspierające monitoring jakości powietrza.
Jest to ogromna zmiana. Dotychczas miasta opierały się głównie na stacjach referencyjnych, które są precyzyjne, ale bardzo kosztowne, co uniemożliwiało budowę gęstych sieci pomiarowych. W efekcie samorządy dysponowały danymi jedynie z kilku punktów. Tymczasem zanieczyszczenia nie rozkładają się równomiernie. Pomiary wskaźnikowe wypełniają tę lukę.
Co istotne: dyrektywa nie zakłada zastępowania stacji referencyjnych – rekomenduje metody uzupełniające. To nieco analogiczne do medycyny: jedno to szczegółowe badanie w szpitalu, a drugie to codzienna obserwacja, która pozwala na bieżąco weryfikować stan zdrowia.
W debacie publicznej często pojawia się temat stref czystego transportu. Jak dyrektywa wpływa na ich zasadność i sposób wdrażania?
Strefy czystego transportu (SCT) są obecnie jednym z najważniejszych narzędzi, jakie miasta mają do dyspozycji w celu poprawy jakości powietrza. Nowa dyrektywa wzmacnia ich znaczenie, jasno wskazując, że emisje z transportu będą kluczowym wyzwaniem dla samorządów w najbliższych latach. Nie oznacza to jednak, że SCT powinny być wdrażane automatycznie. Wręcz przeciwnie: jest to narzędzie, które należy stosować rozważnie, w oparciu o dostępne dane i lokalny kontekst.
Kraków niedawno podjął próbę stworzenia SCT. Jakie wnioski z tego wdrożenia mogą dziś wykorzystać inne miasta?
Dyrektywa jasno stanowi: „musicie rozumieć swoje źródła emisji i wybierać rozwiązania, które faktycznie działają”. Transport jest jednym z tych obszarów, w których efekty podejmowanych działań można mierzyć bardzo precyzyjnie. Obserwujemy to w Londynie, gdzie po wprowadzeniu strefy czystego transportu poziomy NO2 spadły o około 30%. Pokazuje to, że dobrze zaprojektowana strefa może być niezwykle skuteczna.
Kluczowe jest jednak, aby SCT nie była traktowana jako cel sam w sobie, lecz jako element szerszej strategii. Miasta muszą analizować dostępne dane, identyfikować obszary o najwyższej emisji, badać natężenie ruchu i oceniać dostępne alternatywy transportowe.
Gdy miasto posiada taką diagnozę, może przedstawić mieszkańcom konkretny obraz sytuacji: jaka jest jakość powietrza tu i teraz oraz jak ulegnie zmianie po wprowadzeniu strefy. Strefa powinna być odpowiedzią na realny problem, a nie tylko politycznym symbolem. Powinna być wdrażana w sposób budujący zaufanie mieszkańców – poprzez jasną komunikację, przejrzysty plan działań i dowody potwierdzające jej skuteczność.
Jakie błędy najczęściej popełniają samorządy, próbując rozwiązać problem zanieczyszczeń lub planując działania naprawcze?
Najczęściej popełnianym błędem jest próba diagnozy problemu na podstawie zbyt ograniczonej ilości danych. Kilka stacji referencyjnych nie dostarcza pełnego obrazu sytuacji, a poziomy zanieczyszczeń mogą znacząco różnić się między poszczególnymi ulicami. Bez wiarygodnej sieci pomiarowej łatwo o błędne wnioski, a w konsekwencji wdrażanie działań, które nie rozwiązują faktycznego problemu.
Drugim częstym błędem jest ocena skuteczności działań „na oko”. Miasta wdrażają zmiany, ale nie mierzą ich efektów w czasie rzeczywistym, co utrudnia obiektywną ocenę tego, co faktycznie działa, a co jest jedynie wynikiem intuicyjnych decyzji.
Co samorządy powinny zrobić w pierwszej kolejności, aby przygotować się do nowych wymogów dyrektywy?
Najważniejsze jest, aby samorządy rozpoczęły od rzetelnej diagnozy – zanim pojawi się presja czasu, nowych przepisów i emocji społecznych. Miasta muszą dokładnie zidentyfikować obszary problemowe i określić działania, które przyniosą największy efekt. Bez tego łatwo o chaos lub wdrażanie rozwiązań niedostosowanych do lokalnych potrzeb. Z naszego doświadczenia wynika, że samorządy, które zaczynają od budowy wiarygodnej, gęstej sieci pomiarowej, podejmują bardziej trafne decyzje.
Kolejnym kluczowym elementem jest transparentna komunikacja z mieszkańcami. Jeśli miasto przedstawi aktualny stan jakości powietrza i uzasadni konieczność wprowadzanych zmian, znacznie łatwiej uniknąć napięć społecznych.
Gdzie samorządy mogą szukać wsparcia w zakresie pomiarów, analiz i planowania działań?
Samorządy dysponują obecnie coraz szerszym wachlarzem źródeł wsparcia, zarówno merytorycznego, jak i technologicznego. Warto korzystać z wiedzy instytucji europejskich i krajowych, które publikują wytyczne dotyczące pomiarów, modelowania i planowania działań naprawczych. Stanowią one solidną bazę, choć często o charakterze ogólnym.
Coraz większą rolę odgrywają partnerzy technologiczni, którzy potrafią przełożyć te wytyczne na praktyczne rozwiązania. W Airly od lat współpracujemy z setkami miast w Polsce i za granicą, pomagając im budować systemy monitoringu, analizować źródła emisji i opracowywać plany działań. Obserwujemy, jak duże znaczenie ma połączenie wiedzy eksperckiej z narzędziami umożliwiającymi monitorowanie jakości powietrza w czasie rzeczywistym i ocenę skuteczności polityk miejskich.
Z myślą o samorządach przygotowaliśmy przewodnik, który krok po kroku przedstawia, jak podejść do diagnozy jakości powietrza i planowania działań zgodnie z nową dyrektywą. Jest to materiał, który można pobrać i wykorzystać jako praktyczne wsparcie w codziennej pracy. Zachęcamy do pobrania aplikacji Airly, która oferuje dostęp do bieżących danych.
Najważniejsze jest jednak to, że miasta nie muszą przechodzić przez ten proces samodzielnie. Dobre decyzje opierają się na dobrych danych – a dostęp do nich jest dziś łatwiejszy niż kiedykolwiek. Regularna aktualizacja ustawień monitoringu pozwoli na bieżąco optymalizować działania.
Wywiad przeprowadziła Joanna Nowak, AIRLY.
Wyniki Biznes Fakty:
- **Nowe normy UE:** Rok 2026 przyniesie znaczące zaostrzenie unijnych norm jakości powietrza, zbliżając je do wytycznych WHO. Oczekuje się obniżenia dopuszczalnych limitów PM2.5 i NO2 o połowę.
- **Obowiązki samorządów:** Samorządy będą zobowiązane do tworzenia szczegółowych planów naprawczych opartych na danych, wzmocnione zostaną prawa mieszkańców do dochodzenia roszczeń w przypadku zaniedbań.
- **Monitoring:** Wymagane będzie stworzenie gęstszej i bardziej wiarygodnej sieci pomiarowej, dopuszczono stosowanie metod wskaźnikowych opartych na czujnikach, obok stacji referencyjnych.
- **Strefy Czystego Transportu (SCT):** Dyrektywa wzmacnia znaczenie SCT jako narzędzia do poprawy jakości powietrza, podkreślając potrzebę ich inteligentnego wdrażania w oparciu o dane.
- **Koszty i korzyści:** Podkreślono, że koszty bezczynności związane z zanieczyszczeniem powietrza (wydatki na zdrowie, absencje) często przewyższają koszty działań naprawczych.
- **Znaczenie danych:** Kluczowe dla skutecznego planowania i oceny działań są hiperlokalne dane z monitoringu jakości powietrza, dostępne w czasie rzeczywistym.
- **Wsparcie technologiczne:** Istotną rolę odgrywają partnerzy technologiczni, oferujący rozwiązania do monitoringu, analizy danych i wsparcia w planowaniu działań.
- **Aplikacje mobilne:** Istnieją aplikacje (np. Airly), które umożliwiają pobranie danych o jakości powietrza i dostęp do aktualizacji, wspierając świadomość mieszkańców i samorządów.
Oryginał artykułu : businessinsider.com.pl
