
Zbyt często słyszę słowa: „Chcę zarabiać pieniądze. Ale z jakiegoś powodu mi się to nie udaje. Dlaczego?”. Jako osoba nadmiernie ciekawa świata, w mojej głowie natychmiast pojawia się kilka pytań.
Pytanie pierwsze: Kim są „oni”?
Kto tu rządzi: pieniądze, okoliczności czy ty sam? Najlepiej, żebyś to ty, swoją chęcią i umiejętnością pracy, swoją zaradnością i sprytem, a także umiejętnym wykorzystaniem okoliczności zewnętrznych, osiągnął pieniądze. Pieniądze same się nie zdobędą. A może po prostu nie chcą. Albo nie są do nich przyzwyczajone. Być może w ogóle ich nie masz – jak w ogóle możesz je zdobyć?
Odpowiedź: Jesteś szefem, wydajesz rozkazy i ponosisz odpowiedzialność.
Pytanie drugie: Jeśli chcesz, to dlaczego nie zarabiasz pieniędzy?
Ile czasu spędziłeś dzisiaj na zarabianiu? Od 9:00 do 18:00, nie wliczając lunchu? I ile z tego czasu faktycznie zarabiałeś? Zarabianie i otrzymywanie pensji to dwa różne pojęcia. Rozważ różnicę między zarabianiem (wszystko, co zarabiam, należy do mnie) a otrzymywaniem (robię jakąś pracę, dobrze lub niechlujnie, i dostaję za nią wynagrodzenie, dobre czy nie). Jeśli jesteś wyjątkowym specjalistą, który potrafi negocjować korzystne warunki z pracodawcami (i, co najważniejsze, Twoi pracodawcy się na nie zgadzają!), to tak, możesz „zarobić” dużo pieniędzy. Co więcej, to „otrzymywanie” może być nawet bardziej opłacalne niż „zarabianie”.
Gdybyś pracował dwie lub trzy godziny krócej, czy byłbyś w stanie wykonać tę samą ilość pracy? Prawdopodobnie tak. A co, gdybyś nie spędzał tyle czasu na Odnoklassnikach, grając w pasjansa na komputerze lub dyskutując o najnowszych plotkach biurowych? Prawdopodobnie miałbyś jeszcze więcej wolnego czasu. Oznacza to, że czas, który spędzasz na „zarabianiu” pieniędzy, które otrzymujesz jako pensję, ma bardzo niską efektywność. Jednak jej zwiększenie jest mało prawdopodobne (z wyjątkiem pracowników opłacanych akordowo) – niezależnie od tego, czy pracujesz słabo (ale znośnie), czy dobrze, płaca pozostaje taka sama. A może nawet dostaniesz premię za swoją ciężką pracę.
Dwie możliwe odpowiedzi.
1. Chcę zarabiać dużo pieniędzy i żeby to zrobić, muszę coś zrobić (przejść do lepiej płatnej pracy, założyć własną firmę, podjąć drugą pracę, rozpocząć pracę na pół etatu), jestem skłonny poświęcić (czas, energię, zdrowie) i podjąć ryzyko (pieniądze, stabilną, ale nisko płatną pracę, dobre relacje z przyjaciółmi i bliskimi, którzy mogą być urażeni mniejszą ilością komunikacji z nimi, zmianą stylu życia itp.).
2. W zasadzie jestem zadowolony ze wszystkiego (no, prawie ze wszystkiego), nie chcę niczego znacząco zmieniać w swoim życiu, ale czasami potrafię ponarzekać na to, że pieniędzy wciąż jest za mało.
Pytanie trzecie: Czy chcesz zarabiać pieniądze, czy otrzymywać pieniądze?
Jak dokładnie planujesz zwiększyć swoje dochody? Poprosić o podwyżkę, podjąć drugą pracę, awansować… A może pracować na własny rachunek, zarabiając tyle, ile się da, w zależności od Twoich chęci, umiejętności, predyspozycji i decyzyjności?
Nie ma tu jednej dobrej odpowiedzi. Niektórzy uważają, że wygodniej i bezpieczniej jest otrzymywać pieniądze od szefa niż podejmować ryzyko i zarabiać je samemu. Wielu niezależnych biznesmenów pozazdrościłoby pensji menedżerom wyższego szczebla (a kto powiedział, że wysoko płatna praca nie wymaga inteligencji, wykształcenia, umiejętności, doświadczenia i umiejętności podejmowania mądrego ryzyka i podejmowania decyzji?). A niektórzy są gotowi pracować dzień i noc (na początku praktycznie bez zysku), o ile nie mają nad sobą przełożonych.
Pytanie czwarte. Jak oceniasz proces zarabiania?
Jeśli zawsze marzyłeś o pisaniu powieści i prześcignięciu Dostojewskiego, ale jesteś zmuszony siedzieć w biurze i męczyć się nad raportami kwartalnymi, założę się, że nie zarobisz dużo pieniędzy. Nawet jeśli jesteś bardzo pilnym księgowym i masz ogromną siłę woli. Może się to wydawać śmieszne, ale księgowość, podobnie jak matematyka, ma swój własny, wyjątkowy urok. Jeśli praca z liczbami jest dla ciebie pasjonującym zajęciem, jak gra, jak układanie puzzli (niech urzędy skarbowe i audytorzy później rozwiążą i sprawdzą), a słowo „bilans” nie przyprawia cię o ból zębów, to możesz osiągnąć wielkie rzeczy w księgowości. Jeśli liczby cię odstraszają, zapomnij o bilansach, aktywach i pasywach. Nic w tej dziedzinie nie zdziałasz. Ale jeśli wyzbędziesz się silnej woli i wytrwasz, możesz zostać dobrym specjalistą, ale nie najlepszym. I zawsze znajdziesz sposób, żeby uchylić się od pracy. I to nie ty będziesz się uchylał; po prostu tak się stanie. Podświadoma niechęć do robienia czegoś, czego nie lubisz, zawsze wróci do ciebie ze zdwojoną siłą.
Odpowiedź: Praca (zajęcie), której nie kochasz, prawdopodobnie nie przyniesie ci dużo pieniędzy. A jeśli zmusisz się do pracy, nawet zarobione pieniądze nie dadzą ci szczęścia.
Pytanie piąte: Czy naprawdę chcesz zarabiać pieniądze?
Odpowiedź: No to idź i zarabiaj. I przestań marudzić. I nie mów mi, że to nie od ciebie zależy.
Kiedyś rzuciłem pracę, której nienawidziłem i do dziś tego nie żałuję. Żałuję tylko, że nie zrobiłem tego wcześniej – czekałem, aż zdobędę inne wykształcenie. Oczywiście ktoś o humanistycznym nastawieniu mógłby powiedzieć, że przejście z projektanta na ekonomistę to jak zamiana jednego na drugie. Ale to moja własna praca i bardzo mi odpowiada. I zostawia miejsce na inne, drobne, ale przyjemne zajęcia, takie jak blogowanie i pisanie artykułów do magazynów internetowych.
